Wracam – nieco inna forma, więcej treści, mniej pierdzielenia

Fajnie jest wrócić do roboty. Serio. Fakt, odpocząłem w Jordanii, miałem kompletny reset po cholernie ciężkim sezonie, ale pomacanie z rana Airbusa A320, grzejącego się do Wiednia jest naprawdę miłe. Zwłaszcza po dwóch tygodniach.

Na dzień dobry katarek. Taki perfidny, dwudniowy gnój, od którego odechciewa Ci się czegokolwiek. W Eilacie było 37 stopni, na Okęciu 17. Niby zimno nie jest, ale tam 17 jest w zimę. W srogą, “mroźną” zimę. Na dzień dobry katarek i cały weekend rozłożony. Idealnie się jednak zgrało, bo dziś rano byłem już w stanie wyjść na płytę.

Mglisty poranek, umiarkowanie chłodny bym powiedział. Ogólnie pogoda niezgorsza, podobnie jak rozpiska. Jeden wylot z rana, potem na przemian, średnio co półtorej godziny Wizzy z Ryanami. Zmiana 5-13, więc taka nie za długa, nie za krótka, taka pryma sort. Bez opóźnień i jakiś mocno nietypowych sytuacji. Słowem, dobry powrót do pracy.

O samej Jordanii będzie kozacko długi wpis. Nie wiem jeszcze ile mi on zajmie, ale będzie tego sporo. Wyjaśnię też dlaczego w kontekście Jordanii mówię o izraelskim Eilacie.

Będzie też trochę zmian na blogu. Nieco przebuduję stronę główną, a raporty dnia będą bardziej luźnymi przemyśleniami z dnia, niż sztywnym raportem. No i statystyki będę starał się robić miesięczne – będą bardziej pokaźne. Dzięki temu raporty (mam nadzieję) nie zdominują bloga.

Opóźniony wpis o, nomen omen, kodach opóźnień wleci prawdopodobnie we wtorek pod wieczór. Dziękuję za uwagę.

Przedstawione na blogu treści są prywatnymi opiniami i nie są oficjalnym stanowiskiem firmy Welcome Airport Service.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *