O mnie

koordynacja operacji lotniczych - Życie na Płycie

Z lotnictwem jestem związany zawodowo od połowy 2018 roku. Kilka dni w tygodniu jestem na płycie gdańskiego lotniska. Choć z pozoru to monotonna praca, to przy każdym rejsie coś się dzieje. Nawet modelowy dzień, gdzie w raporcie dnia piszesz wszędzie “brak uwag” i “bez opóźnienia” ma w sobie coś wyjątkowego. Każdy zachód słońca wygląda inaczej, każda obsługa samolotu ma swoje smaczki. Koordynacja operacji lotniczych choć zgodnie ze schematem, za każdym razem jest inna. Nie ma dwóch identycznych rejsów, mimo tego, że często robią je te same maszyny, a nawet te same załogi. I właśnie to chciałem Wam pokazać. To i nie tylko.

Chocks on position, czyli lotniczo, od początku

Lotnictwem interesuję się praktycznie odkąd pamiętam. Może nie stricte lotnictwem, ale wszystkim tym, co związane jest z niebem nad nami. Meteorologia, astronomia i lotnictwo zajmują u mnie mniej więcej to samo, wysokie miejsce w kręgu zainteresowań. To jednak lotnictwo wygrało (przynajmniej póki co) zawodowo. Od lipca 2018 pracuję w Porcie Lotniczym Gdańsk w firmie Welcome Airport Services. Przez pierwsze niemal pół roku jako ładowacz bagażu (poprawniej młodszy pracownik obsługi płytowej). Od początku 2019 roku jako specjalista ds. koordynacji operacji lotniczych (dispatcher). Choć na płytce seryjnej mam rocznik ’97, to nie jestem najmłodszym z dispatcherów w gdańskim Welcome.

Poważniejsze kroki w lotnictwo stawiłem w 2008 roku, zaczynając zabawę z symulatorami lotów. Początkowo był to darmowy Flight Gear (na którym działałem dość długo, prawie do końca 2015 roku), prowadząc własne, wirtualne linie lotnicze. Później skok na FSXa, ale już bez takiego zapału jak wcześniej. Zwykły brak czasu odciągnął mnie od symulatorów na jakieś dwa lata. W międzyczasie pojawiły się szybowce. Rok 2013 był bardziej doskokowy, w 2014 zacząłem kurs. I tu trzeba uderzyć się w pierś – ponownie kwestia braku czasu (i trochę kasy, lotnictwo jest drogie), oraz dojazdu do Pruszcza spod Żukowa ucięły mi skrzydła. W sumie do teraz.

Ground handling i koordynacja operacji lotniczych

Welcome to trochę praca z przypadku. W 2016 roku popracowałem z trzy miesiące w sklepie wolnocłowym na terminalu T1 (non-schengen). Była to praca tylko na wakacje, żeby nieco dorobić przed studiami. W międzyczasie pojawił mi się w głowie pomysł, aby spróbować swoich sił na umowie-zlecenie w obsłudze pasażerskiej. We wrześniu 2016 złożyłem CV, ale bez odpowiedzi. Prawie dwa lata później, w czerwcu 2018 ponownie złożyłem CV do Welcome, tym razem do obsługi pasażerskiej i do obsługi płytowej. Ostatecznie zatrudniłem się w obsłudze płytowej, głównie po to, żeby mieć bezpośredni dostęp do samolotów. Innym powodem jest to, że aż za dobrze wiem jak wygląda przeciętny polski pasażer, zwłaszcza w taniej linii lotniczej, lub, co gorsza, w czarterowej.

Welcome jako miejsce pracy pojawił się głównie dlatego, że mój wieloletni przyjaciel, Kamil, również pracuje w tej firmie, tyle że w oddziale w Pyrzowicach. Innym powodem była opieszałość innych, potencjalnych pracodawców, którzy w większości przypadków nie oddzwaniali, lub robili to po miesiącu. Po prawie pół roku na płycie i przejściu rekrutacji wewnętrznej (po drodze przerzucając setki ton bagażu) przeszedłem do sekcji koordynacji operacji lotniczych. Tam też pracuję po dziś dzień.

Świeżynka w branży – może to i lepiej?

Doświadczenia zawodowego nie mam wielkiego (stan na wrzesień 2019), ale z drugiej strony to dobrze. Stopniowo uczę się nowych rzeczy, poznaję nowe sytuacje. Jest też wiele elementów, na które przestałbym zwracać uwagę na przykład za rok, czy za dwa.  Wiele z nich może być bardzo ciekawe dla osób z zewnątrz, choć dla mnie już mniej. Dlatego chcę prowadzić bloga na bieżąco, niemal w trybie codziennym.

Życie na płycie to projekt rodem z Trójmiasta, ale ze Śląskimi naleciałościami. Ma ukazać życie lotniska z perspektywy osób, które bezpośrednio stoją pod samolotem, głównie koordynatorów operacji, ale i pracowników płyty. Historie z terminala również się pojawią, ale z powodu takiego, a nie innego składu zespołu prowadzącego bloga (w ilości sztuk: jednej), będą one raczej anegdotkami. Przynajmniej póki co 🙂

 

Przedstawione na blogu treści są prywatnymi opiniami i nie są oficjalnym stanowiskiem firmy Welcome Airport Service.